26.08.2014

Rozdział 1

Urocza kafejka w stylu francuskim była moją ulubioną. Jednak dzisiaj nie miałam ochoty siedzieć w niej i popijać cappuccino, które teraz wolno mieszałam. Chciałam wrócić do domu, przebrać się jeansy i za dużą bluzę, usiąść i oglądnąć film. Bądź poczytać książkę.
Wszystkie pomysły, które uwzględniały to, że byłabym sama, rozważyłabym. Dzisiaj najzwyczajniej w świecie nie miałam humoru. Od pewnego czasu zdarzało się to coraz częściej. Przez pewnego chłopaka, na którego punkcie miałam obsesję. Raczej stwierdzenie, że on miał obsesję na moim punkcie było bardziej trafne. Pojawiał się tam gdzie ja, obserwował każdy mój ruch. Ale tylko, jak byłam sama. Nidy nie widziałam go, jak szłam z Aną na zakupy, ani gdy wychodziłam z ojcem, co zdarzało się rzadko. Pojawiał się i znikał. Tylko zerkał, co robię i odchodził. Nie rozmawiał, nie uśmiechał się, kompletnie nic. Był jedną z miliona osób, którą spotykałam raz na jakiś czas na ulicy. Nic mnie nie obchodzili, mieli swoje życie i nie wpływali na moje. Nie znałam ich i pewnie nigdy nie poznam.
Więc dlaczego przejmowałam się blondynem, który chodził za mną jak cień? Czy to był tylko i wyłącznie mój wymysł? Może lepiej byłoby, gdybym powiedziała o nim komuś?
Zresztą, co by to zmieniło? Zapewne nic. Nie zobaczyliby go, bo nie było go kiedy byłam z osobą towarzyszącą. Jak miałabym udowodnić, że to nie dzieje w mojej głowie? Zaczynam wariować. I mam tego świadomość. Powinnam do tego przywyknąć, widywałam go od ponad dwóch miesięcy. Ale dzisiaj... Jeszcze nigdy nie czekał na mnie, gdy wychodziłam ze szkoły i nie szedł za mną, gdy zmierzałam do kafejki. Zawsze tak robiłam w piątkowe popołudnia. To była moja mała tradycja, by wypić cappuccino razem z Aną. Mógł czekać gdzieś niedaleko niej, a nie śledzić mnie od szkoły. Tylko raz zaglądnęłam przez ramię, by upewnić się, czy za mną idzie. I szedł. Z nierozłącznymi okularami na nosie, wpatrzony w ekran komórki. Na oko był w moim wieku, gdzieś koło dwudziestki. I na oko nie różnił się od większości. Jedynym wyjątkiem jest to, że zawsze ubierał się na czarno. Nigdy nie widziałam go w innym kolorze, tylko w czerni. Ewentualnie miał jakiś nadruk na koszulce. Szybko odwróciłam wzrok, byleby nie uświadomił sobie, że na niego patrze. Zazwyczaj go ignorowałam, wmawiając sobie, że to że mnie śledzi jest urojeniem. Był zwykłym chłopakiem, to wszystko, a jednak mój mózg miał inne zdanie.
-Czy ty mnie słuchasz?
-Hm?
Podniosłam wzrok na blondynkę, która siedziała na przeciwko mnie. Ana bębniła swoimi idealnie pomalowanymi paznokciami o blat stołu. Słońce odbijało się od jej jasnych włosów, sprawiając wrażenie, że są jaśniejsze niż w rzeczywistości. Była ładna. Cholernie ładna i zgrabna. Zawsze gdy przychodziła spóźniona, co ostatnio zdarzało się dosyć często, faceci którzy akurat siedzieli przy stolikach, podążali za nią wzrokiem. I dodatkowo, nie była rozpieszczoną, pustą idiotką. Była inteligentna, potrafiła rozśmieszyć każdego nawet w najbardziej pochmurny i beznadziejny dzień. Roztaczała wokół siebie tyle niesamowitej, pozytywnej energii, że każdy uwielbiał spędzać czas w jej towarzystwie. Uwielbiałam ją za to, bo sama byłam nieco aspołeczna. A ona o tym wiedziała, ale i tak zabierała mnie na imprezy, wyciągała do kina lub na zakupy, choć ja wolałam zostać w cichym mieszkaniu.
-Pytałam, czy twój tata jest w domu?
-Nie – odpowiedziałam, popijając cappuccino – Wyjechał na dwa dni.
Jak zwykle, chciałam dodać. Był wspaniałym rodzicem i starał poświęcać mi jak najwięcej czasu, ale przy pracy adwokata nie było to proste. Kochał mnie i nie chciał, bym czuła się samotnia. Wiedział, jak było mi ciężko po stracie mamy i jak długo nie mogłam się pozbierać po jej odejściu. Zniszczył ją rak, którego za późno wykryto. Walczyła do samego końca, jednak przegrała. Minęły już lata, nawet nie pamietam dnia jej pogrzebu. Nie pamietam, czy płakałam. Byliśmy wtedy z tatą bliżsi sobie niż kiedykolwiek wcześniej. I nadal podtrzymujemy tą więź. Akceptował to, że dojrzewam, nigdy nie próbował mnie zatrzymywać przy sobie. Ale miał twarde zasady. Żadnego picia, narkotyków, nikotyny i imprez do rana. W zamian za zaufanie. Pasował mi taki układ.
-Może poszłybyśmy dziś na imprezę?
Pokręciłam głową, kładąc filiżankę na stole.
-Nie mam ochoty.
-Proszę Ari! Ostatni raz byłyśmy gdzieś wieki temu.
Dokładnie miesiąc, bo dwa tygodnie temu była chora i nie mogłyśmy wyjść, a potem jakoś ją zbywałam. Kochałam ją, ale po dzisiejszym incydencie nie miałam ochoty nigdzie wychodzić. Moje myśli krążyły wokół chłopaka o jasnych włosach i w czarnych rurkach. Nie miałam ochotę na zabawę.
-Na prawdę, dzisiaj nie. Kiedy indziej.
Ana westchnęła. Rzadko nie udawało jej się namówić mnie do czegoś, a teraz przegrała bitwę. Zdania nie zmienię, wolałabym zostać w domu i pooglądać jakiś stary film. Albo mówić do siebie głośno, jak wtedy, gdy mam za dużo myśli, a ostatnio zdarzało mi się to często. Blondynka widząc, że dzisiaj nie będę z nią dyskutowała, wyciągnęła telefon i zaczęła coś na nim pisać. Podniosłam do ust filiżankę ze stygnącym cappuccino i spojrzałam przez okno. Naczynie zatrzymało się w połowie drogi.
Stał tam. W cieniu jednego ze sklepów, opierając się o jego ścianę. Patrzył na mnie. Mogłam być tego pewna. Zrobiło mi się ciepło w okolicy kołnierzyka. Przełknęłam ślinę.
-Idę do łazienki – wymamrotałam do Any, która tylko skinęła głową.
Chwilę później stałam przy odkręconym kranie. Poluzowałam nieco czerwony krawat mundurka i zanurzyłam dłoń w wodę. Była przyjemnie chłodna, a ja miała ochotę przemyć nią twarz, co dobrym pomysłem nie było. Mój makijaż zamienił by się w czarne smugi. Musiałam się zadowolić jedynie lekkim przemyciem policzków. Spojrzałam w lustro. Mimo że moją twarz pokrywała cienka warstwa podkładu, było widać, że jestem blada. Odetchnęłam głęboko, próbując się uspokoić. To wymysł mojej chorej wyobraźni, która chce, by coś się w końcu wydarzyło. Przerwać monotonie, która mnie otacza. Gdzieś tam ja też tego chciałam, ale na razie chce skończyć szkolę. Potem na wakacjach niech się dzieje to coś. Ale nie teraz. Chwyciłam brzeg umywalki i wbiłam w nią wzrok. Dlaczego się na mnie patrzył? Zawsze udawał, że mnie nie ma. I nigdy się nie pojawiał, gdy ktoś znajomy był przy mnie. Nigdy.
Poprawiłam kucyk zawiązany na czubku głowy. Moja nieodłączna fryzura, to po niej mnie rozpoznawano. Dziewczęca i urocza. Uśmiechnęłam się pod nosem. Nikt nie próbował jej kopiować, a jak to robił, to z marnym skutkiem. Napięcie trochę mnie opuściło. Wytarłam ręce w papierowy ręcznik i wyszłam, kierując się do stolika.
Ana już nie miała w ręku komórki. Jej kawa była wypita, a ona sama obserwowała, jak podchodzę do stolika. Zazwyczaj, jak kończyłyśmy pić, szłyśmy do domu. Przerzuciłam torbę przez ramię i wzięłam czerwoną marynarkę, która wisiała na oparciu krzesła.
-To może chociaż film? - spytała Ana z nadzieją w głosie. Zastanowiłam się.
-Czemu nie? - wzruszyłam ramionami. Moja przyjaciółka uśmiechnęła się promiennie - Tylko ty go wybierasz.
Pożegnałyśmy się z kelnerka, uroczą panią po czterdziestce i wyszłyśmy na rozgrzaną słońcem ulicę. Rozglądnęłam się ostrożnie. Chłopaka nigdzie nie było. Może jednak warto zaryzykować? Nie powiedzieć w prost, tylko podsunąć pomysł. Ana znała wszystkich. I wszyscy znają Anę. Mnie też. Lubią mnie, ale bardziej z uwagi na mój głos. Potrafię śpiewać, nawet całkiem nieźle. Bardziej złośliwi ludzie mówią, że piszczę, ale nie przejmuję się tym. Pozostają mi obojętni. Pasjonuje się tym. Kocham śpiewać, ale raczej nie pójdę w tym kierunku. Nie wybije się. Ale nie rezygnuje z tego co kocham.
Chrząknęłam, by przykuć uwagę blondynki.
-Widziałaś ostatnio kogoś nowego? - spytałam, udając lekki ton. Tak, zajęcia teatralne też się przydały.
-Chyba nie - odparła, po czym zmarszczyła brwi - Chociaż... Kręci się tutaj jakaś blondynka. Może przyjechała na wakacje, nie wiem. Dużo ludzi jeździ do Londynu. Czemu pytasz?
-Tak po prostu. W naszym wieku?
-Tak, może nieco młodsza, nie wiem.
Ana urwała, po czym zajęła się wybieraniem filmu, który możemy obejrzeć. To nas łączyło - uwielbiałyśmy filmy. Tyle, że ona wolała młodsze produkcje, a ja te starsze. Słuchałam ją jednym uchem, potakując na wszystko co mówiła.
Czy to możliwe, by ją też ktoś obserwował? I myślała podobnie jak ja, że nie warto zawracać sobie tym głowy? Cóż, może ona to olewała, a ja z jakiegoś powodu nie potrafiłam. Bo to po prostu było cholernie niepokojące.
-Jesteś strasznie nieswoja... Zazwyczaj jak mówimy o filmach buzia ci się nie zamyka.
Ana wybudziła mnie z transu, w który się zatapiałam. Westchnęłam.
-Wiem, przepraszam. Nie wiem co się ze mną dzieje.
-Nadal nie masz ochoty na imprezę? Potańczyłabyś i napiła czegoś...
-Wiesz, że nie lubię alkoholu.
-Taa, jasne - prychnęła - Dziewica Maryja.
Wymierzyłam jej kustańca w bok. To prawda, nie przepadałam za alkoholem. Nie lubiłam pić piwa, nie lubiłam jego gorzkiego smaku... Ale od czasu do czasu piłam ot tak, dla zabawy. Jak ojca nie było w domu. Nie zapijałam się tak, że chwiałam się idąc. Ani że traciłam przytomność. Tylko trochę, by poczuć ciepło rozlewające się po ciele. To nie był jednak powód, by wyzywać mnie od świętych i córeczek tatusia. Ja po prostu taka byłam, nic po za tym. I nie widziałam sensu, żeby robić za złą dziewczynkę. To nie byłam ja.
Pożegnałam Anę, która skręciła w bok, gdy ja nadal szłam. Nie mieszkałyśmy daleko od siebie, zaledwie dwie lub trzy minuty drogi.
Przekręciłam klucz w drzwiach, wchodząc do chłodnego przedpokoju. Nikogo nie było w domu, zresztą jak zwykle. Zdążyłam się przyzwyczaić. Położyłam torbę przy drzwiach i schyliłam się, by podnieść kopertę leżącą na podłodze. Coś mi nie pasowało.
Nie miała adresu. Ani znaczka. Ale w środku coś było.
To pewnie do ojca. Nigdy nie dostawałam poczty, on zaś całe tony.
Przez moją głowę przemknęła myśl : to od tego blondyna. Tak, to by pasowało... Śledzi mnie, by zobaczyć gdzie mieszkam, potem podrzuca list w którym...
-Idiotka - warknęłam do siebie. Zabrałam kopertę ze sobą i rzuciłam ją na blat stołu w kuchni. Biuro jest na górze, a mi naprawdę nie chce się tam iść. I jestem głodna.
Otworzyłam lodówkę, po czym stałam i gapiłam się. Tak po prostu. W głowie odezwał się głos mojego taty, który tyle razy upominał mnie, żebym tak nie robiła. Że to psuje lodówkę. Co za głupota.
Trzeba wyjść do sklepu przed przyjściem Any. W tym domu nigdy nie ma nic do jedzenia.

***

Otworzyłam leniwie oczy, ale nic nie widziałam. Słyszałam równomierny i spokojny oddech Any, która leżała obok mnie. Telewizor był wyłączony. Na elektronicznym zegarze cyferki oznajmiały, że jest godzina w pół do pierwszej.
Przymknęłam na chwilę oczy. Miałyśmy oglądać filmy całą noc, a zasnęłyśmy gdzieś na początku trzeciego. Tak jak zawsze.
Co mnie wybudziło ze snu? Ana nadal się nie ruszała, śniąc spokojnie nadal.
Otworzyłam gwałtownie oczy, słysząc hałas z drugiego pokoju. Upewniwszy się, że moja przyjaciółka nadal głęboko śpi, cicho wstałam z łóżka. Na palcach podążyłam do biura taty.
Siedział przy swoim biurko z twarzą schowaną w dłoniach. Nadal w swoim garniturze, tyle że marynarka spoczywała na oparciu jego krzesła, a krawat był rozluźniony. Wyglądał, jakby zasnął. Kubek z długopisami, który zazwyczaj stał na biurku , leżał stłuczony obok na środku pokoju.
-Tato? - spytałam nieśmiało. Drgnął i spojrzał na mnie. Na jego zmęczonej twarzy pojawił się uśmiech.
-Cześć księżniczko. Czemu nie śpisz?
-Obudził mnie hałas - odpowiedziałam, opierając się o futrynę drzwi - Wszystko w porządku? Miało cię nie być przez dwa dni...
Kiwnął głową i zaczął zbierać papiery z biurka i wpychać je do szuflady.
-Wracaj do łóżka Ari, wszystko jest dobrze.
Spojrzałam z wątpieniem, jak człowiek, który zawsze nie znosił bałaganu, wpycha byle jak papiery do szuflady, a potem mój wzrok przeniósł się na długopisy, które leżały rozrzucone po podłodze w kawałkach szkła.
-Dobranoc - szepnęłam, wychodząc z kręgu światła rzucającego przez lampkę nocną. Gdy odpowiedział mi tym samym, wróciłam do łóżka.
Leżąc tak koło Any, która podczas mojej nieobecności rozrzuciła się po całym materacu, miałam przed oczami twarz taty, gdy spytałam, czy wszystko dobrze. Znałam tego człowieka na tyle, że wiedziałam, kiedy kłamał. Może po prostu się przepracowywał, co było najbardziej prawdopodobne. Może miał kłopoty w pracy i nie chciał mnie martwić?
Zasnęłam wsłuchując się w spokojny oddech mojej jasnowłosej przyjaciółki.




No i jest! Strasznie się męczyłam, żeby go napisać, chyba na początku zawsze jest trudno.
Idealnie nie jest, jestem amatorka także huh. Pewnie za jakieś pół roku pomysł na te fanfiction będzie mi się wydawał beznadziejny, zmieniałam już wątki tyle razy że się pogubiłam, muszę to wszystko spisać. 
Kocham Was wszystkich i życzę wspaniałego ostatniego wolnego wtorku

Justyna xxx

p.s. Z całego serduszka gratuluje mojemu aniołkowi Bradowi zweryfikowanego konta! Po 4 latach wreszcie się udało, yeey! 

7 komentarzy:

  1. Wręcz się w tym zakochałam i jestem bardzo ciekawa, jak to wszystko dalej się potoczy. Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się pomysł (fabuła, postacie) :) czekam na następny rozdział mam nadzieję, że ten tajemniczy blondyn wkońcu sie wyjawi. Myśle, że wiem kto to jest, ale nie chcę mówić ;D idk co mam jeszcze napisać do zobaczenia na następnym rozdziale ;D oby pojawił się jak najszybciej :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham ten rozdział, kocham to fanfiction, kocham autorkę ♥

    Po pierwsze - trudno może i było, ale chyba warto jest się tak pomęczyć, skoro później można być dumnym z własnej roboty, cnie? Powiem ci tylko, że rozdział jest genialny
    Po drugie - nie przejmuj się tym, ile razy zmieniałaś wątki, nie jesteś jedyna, hahha. Wiem, że całe fanfiction wyjdzie ci C U D O W N I E
    Po trzecie - dziękuję ci bardzo, bardzo, bardzo, za komentarz na moim blogu ♥ Wnioskuję, że rozdział ci się spodobał, chociaż dla mnie teraz trochę stracił sens, ale kto by sie przejmował, lmao

    Jak dla mnie tamten przystojniak to Ashton. Jestem na 100% pewna, że to on (ja ci go chyba podpowiadałam, cnie?), a nawet jeżeli się okaże, że to nie Ash, to dla mnie to będzie Ash, upss

    Czekam na kolejny rozdział misia, zapisuję sobie twojego bloga do zakładek. Nie zdziw się, jeżeli codziennie będę go odwiedzać, hahaha


    @luvmywelli

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju :c
    Oddaj mi 45% swojego talentu, ploosee. <3 :'(

    housee-of-anuubis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, że uwielbiam każdy twój rozdział, także co mam pisać? I tak wiesz, że jest świetnie. Zgadnij jak spędzam ostatnie dni wakacji? Same ff i nowa płyta Ari ze Spotify xD
    Jak będzie kiedy, to spróbuję dodać jakiś rozdział dla ciebie ;)

    xxxxx,
    Lost in dreams

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zawsze świetnie ♥
    Akcja nie rozgrywa się za szybko , czyli tak jak lubię : D
    Nie jest też jednak nudno , wręcz przeciwnie.
    Chyba brak jakichkolwiek błędów ,za co też wielki plus xD
    Z niecierpliwością czekam na kolejny <3
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham ten rozdział, kocham zwiastun, kocham ten blog, kocham po prostu ciebie x

    OdpowiedzUsuń