13.09.2014

Rozdział 3

Para uniosła się znad gorącej czekolady, a ja wpatrywałam się w nią jak urzeczona, grzejąc zimne dłonie kubkiem, który trzymałam.Siedząc na sofie, pod ciepłym kocykiem, całkowicie przeszła mi chęść wyznania moich niepokoi, która taką falą zalała mnie w holu. Teraz wydało mi się to poprostu głupie i dziecinne, że tak pochopnie wyciągnęłam wnioski. On mógł tam tylko stać. A to, że wcześniej ja zauważałam jego, a on mnie nie, nic nie znaczyło. Ale było już za późno. Stanowczo za późno.
Tata siedział na przeciw mnie i czekał, aż w końcu coś powiem. Nie odzywałam się od czasu, gdy wstałam z podłogi i usiadłam na sofie, a on zaproponował czekoladę. A teraz oczekiwał, żebym w końcu wyznała to, co zauważałam przez trzy miesiące. Widząc, że nie palę się do tego, żeby zacząc rozmowę, zdecydował się zapytać:
- Kiedy go zauważyłaś?
Podniosłam głowę i spojrzałam na niego tępo. Czas się obudzić. Może on przemówi mi do rozumu.
- Jakąś godzinę temu – odpowiedziałam, ciesząc się, że mój głos nie był pełen niepokoju, tak jak reszta mnie – Chciałam zamknąć okno. Zobaczyłam, że ktoś schodzi po naszych schodach. Na dole już była koperta. I ja... ja...
-Poszłaś za nim?
Kiwnęłam głową, a tata westchnął.
-Zgubiłam go, zanim przybliżyłam się choć na metr. Był w czarnej bluzie, na oko w moim wieku. Miał kaptur na głowie, więc nie zobaczyłam twarzy.
Tata wstał i usiadł koło mnie, obejmując moje dłonie swoimi i tym samym obejmując kubek który trzymałam. Spojrzał na mnie swoimi piwnymi oczami, a ja spuściłam wzrok na parę unoszącą się nad czekoladą.
-Ariana – zaczął, ściskając moje dłonie mocniej – Jeśli wiesz coś jeszcze, to powiedź. To bardzo ważne.
W mojej głowie rozpoczęła się bitwa: powiedzieć o jasnowłosym chłopaku, czy nie? Może to uznać za trop. Ale może tez wyśmiać, mówiąc, że tysiące osób mieszka w Londynie, a to ze ja zauważam tylko jednego chłopaka, to nie powód do niepokoju.
Uniosłam wzrok i moje oczy spotkały się z jego uważnym wzrokiem.
- Jest taki chłopak – szepnęłam – Widzę go już ze trzy miesiące. Jest zawsze tam, gdzie ja, gdy zawsze wychodzę sama. I dzisiaj, gdy zgubiłam tego chłopaka., on też tam stał. I też miał na sobie czarną bluzę.
- Jak wygląda? - spytał, a jakaś część mnie się ucieszyła, bo może mi uwierzyć.
- Ma jasne włosy. Zawsze jest ubrany na czarno. I nosi okulary przeciw słoneczne.
Jak tylko to powiedziałam, uznałam, że zabrzmiało to żałośnie. Jest miliony takich chłopaków jak on. Pożałowałam, że w ogóle o nim wspomniałam. Jednak tata nie wydawał się zażenowany, ani nawet zdziwiony. Nachylił się pocałował mnie w policzek, po czym wstał i ruszył do wyjścia.
Ogarnęła mnie fala niesprawiedliwości. Jak on mógł wyjść tak po prostu, bez słowa?
Jak on mógł po tym, jak byłam cholernie szczera wyjść, pozostawiając moje pytania bez odpowiedzi?
Postawiłam kubek ze stygnąca czekoladą na niskim stoliku i odrzuciłam koc na bok. Szybko wbiegłam po schodach na górę, kierując się do jego gabinetu. Właśnie podnosił telefon i odblokowywał go.
-To nie są ulotki, prawda tato? - spytałam, wchodząc do pomieszczenia i zatrzymując się przy jego biurku. Ojciec nie podniósł wzroku, a kiedy przemówił, jego głos lekko drżał i był cichy.
-Nie...
-Więc co to jest? - spytałam, czekając na odpowiedz. Ale on milczał, wpatrzony w blat i zaciskając szczękę - Co to jest? Byłam z tobą szczera, więc ty też ze mną bądź!
-To nie jest twoja sprawa - odpowiedział krótko, chowając kilka kartek do szuflady, w tym nie otworzoną kopertę.
-Jakiś psychol podrzuca nam listy, ktoś mnie śledzi a ty uważasz, że to nie jest moja sprawa?
Poniosło mnie. Nie pamiętałam, kiedy ostatnio podniosłam na niego głos. To wszystko mnie przerastało. Wolałam znać prawdę, choćby była brutalna. Zawsze lepiej wiedzieć prawdę...
Rozluźniłam palce, które przedtem zacisnęłam w pięści.
-Ariana, wyjdź - rozkazał, wybierając numer na swoim telefonie. Podniosłam wyżej brodę i spojrzałam na niego buntowniczo.
-Nie.
-Wychodź do cholery i nie pyskuj!
Zacisnęłam wargi i wyszłam z pokoju, trzaskając drzwiami za sobą. W głowie mi się nie mieściło, że mógł coś takiego zrobić. Zaledwie pięć minut temu  był kochający ojcem, a teraz wyrzucił mnie z gabinetu, nie wyjaśniając niczego, nie pozwalając zrozumieć. Czy wiedział, kim jest ten chłopak?
Poszłam do  pokoju i otworzyłam szufladę, wyciągając ciemne rurki i bluzę. Wciągnęłam to szybko na siebie, pamiętając że na dworze jest dość chłodno. Schowałam telefon do kieszeni i wyszłam z domu.
Miałam ochotę spotkać się tylko z jedną osobą. I miałam szczęście, bo ta osoba mieszkała niedaleko mnie.
Pukając do drzwi państwa Mulvoy-Ten wiedziałam, ze nie zdołam niczego ukryć przed Aną. Była dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam. Więc kiedy drzwi otworzyła mi pani Isabell z swoim ciepły uśmiechem, mój niepokój nieco się uspokoił.
-Nie przeszkadzam? - bąknęłam, wchodząc do przytulnego holu. Ana wyszła z kuchni ze zdziwieniem wpisanym na twarzy.
-Nie miałaś dzisiaj ćwiczyć? - spytała.
-Ćwiczyłam. Musimy porozmawiać.
Nigdy tego do niej nie powiedziałam. Zawsze przychodziłam i mówiłam, co sie dzieje. Ale ta sprawa wymagała prywatności, a trudno o nią było gdy Bella lub Emma siedziały w salonie i wyłapywały każde słowo, bądź Claudii wchodzącej każdemu pod nogi. Ana najwyraźniej to zrozumiała, bo od razu weszła do schodach na górę, do swojego pokoju.
-Javier wynocha - warknęła, gdy tylko otworzyła drzwi. Jasnowłosy chłopiec spojrzał na nią morderczym wzrokiem, wziął swój laptop i wychodząc pokazał siostrze język, po czym zwrócił sie do mnie:
-Cześć Ari.
-Cześć.
Moja przyjaciółka zamknęła za nim drzwi, a ja poczułam się niezręcznie. Jakbym po raz pierwszy u niej była.
-No więc? - spytała, siadając na łóżku. Usiadłam obok niej i zaczęłam opowiadać. Od początku. Jak pojawił sie ten chłopak. Jak zaczęły przychodzić nieadresowane listy. Jak ojciec zmieniał się z dnia na dzień, robiąc się coraz bardziej skryty. Gdy skończyłam, zapadła cisza. Zebrałam się na odwagę i spojrzałam na jej twarz. Jej usta były lekko rozchylone.
-Co ja mam teraz zrobić? - spytałam płaczliwie, przywołując Anę do świata żywych.
-Nie panikować - powiedziała rzeczowym tonem - To, że on za tobą chodzi, nie znaczy, że to on podrzuca listy.
-Przecież go widziałam!
-Nie, nie widziałaś go - odpowiedziała, zachowując zimną krew - Widziałaś, że ktoś w czarnym dresie wrzuca kopertę. Dużo osób dzisiaj chodzi w czarnych dresach. Nie widziałaś jego twarzy.
Mówiła to z takim spokojem... To, że ja mam jakieś urojenia i wydaje mi się że ktoś mnie śledzi, ona przyjmuje całkiem normalnie. Za normalnie.
-Tobie też się coś takiego dzieje? - spytałam cicho. Ana spojrzała na mnie jak na wariatkę.
-Nie. Ale od dawna widziałam, że coś jest nie tak. Za dobrze cię znam - mruknęłam, przytulając mnie do siebie. Po raz tysięczny pomyślałam, jak bardzo kocham jej perfumy.
-Więc co ja mam teraz robić? - pisnęłam w jej ramię. Dziewczyna westchnęła.
-Ignoruj to. Ignoruj tego chłopaka, te listy a z ojcem gadaj, jakby się nic nie stało. Kluczo­wy prob­lem można załat­wić wytrychem.
-Cytujesz? Serio? Ty wiesz w ogóle co to znaczy?
Mimo że nie widziałam jej twarzy, wiedziałam, że się uśmiechnęła. Robiłam więc tak, jak mi kazała. Gdy widziałam biała kopertę, po prostu udawałam, że jej tam nie było. Przestało mnie obchodzić, że co dzień przychodzi ich coraz więcej. Ignorując kroki na schodach, do których się wchodzi do mojego domu.
Ignorując baczne spojrzenie blondyna, którego byłam w stanie zauważyć nawet w tłumie, wchodząc do sklepu.
-Myślisz, że wariuję? - spytałam Any, trzeci dzień po wyznaniu jej prawdy. Teraz więcej czasu spędzałam u niej, nie mogąc znieść ponurej atmosfery, która była wyczuwalna w moim domu bardziej niż zazwyczaj. Czytałam szósty tom Harry'ego Potter'a a ona testowała fryzury, które mogłaby zrobić na koniec roku szkolnego.
-Myślę, że potrzebujesz rozrywki.
-Mówiłam ci, że ojciec mnie kontroluje.
-Jesteś dorosła czy nie? - prychnęła dziewczyna, rozpuszczając swoje blond włosy i spinając go w wymyślnego  koka.
-Nie chce go martwić... - powiedziałam cicho, po czym wbiłam wzrok w kartki książki, by nie patrzeć, jak Ana przewróciła oczyma. To prawda. Za bardzo czułam się winna, że tak pochopnie wyciągnęłam wnioski i wszystko mu poskarżyłam. Wczoraj wyciągnął mnie do kina i bez przerwy się rozglądał. Jakbym nie wiedziałam, czego szuka. A może raczej kogo.
-Cholera, Ariana! - warknęła moja przyjaciółka, rzucając we mnie szczotką i patrząc z poirytowaniem - Jeśli tak się martwisz, to idź przeszukaj jego biuro.
-Nie mogę - pisnęłam cicho, zaskoczona nagłym wybuchem - To jego rzeczy. A z resztą, i tak zamyka drzwi na klucz.
-Więc przestań o tym myśleć - rzuciła ostrym tonem, a potem jej rysy złagodniały - Przepraszam. Ja tylko... Jak przychodzisz, to nigdy się nie zamykasz w sobie i nie czytasz książki. Zamęczasz się tym.
-Wiem - odparłam i zamknęłam Harrego Potter'a, pamiętając że skończyłam na stronie 207 - Tylko, że ja nie wiem czym mam się zająć, żeby o tym nie myśleć.
-Dobra, olej moja poprzednia radę. Załatwimy go takim samym sposobem.
Na jej twarzy pojawiła się determinacja. Ja natomiast nie zrozumiałam nic, więc jedyna inteligentna odpowiedź, która przyszła mi do głowy to:
-Co?
-Jeśli on cię śledzi, ja będę śledzić jego.
Gapiłam się na nią z lekko rozchylonymi ustami przez dobrą chwilę, zanim mój mózg pojął, co ona właśnie powiedziała. Przed oczami mignęła mi Ana ubrana w czarny strój szpiegowski z kominiarką naciągniętą na twarz. Oprzytomniałam i potrząsnęłam głową.
-Kocham cię, ale powinnaś zacząć się leczyć.
-Tak jasne, krytykuj mnie, a sama nie miej lepszego pomysłu. I tak to zrobię.
Usiadła z założonymi rękami jak dziecko, które się na coś uparło i nie zamierza odpuścić. czułam, ze nie wybije tego jej tego pomysłu z głowy, więc nawet nie próbowałam.
Przez cały następny dzień, zastanawiałam się, czy faktycznie to zrobi. Pod koniec lekcji, pokazała mi podniesione kciuki do góry i szeroko się uśmiechnęła. Przez głowę przeleciała mi myśl, że jest naprawdę słodka, gdy jest naiwna. Szczerze wątpię, że uda jej sie go przechytrzyć. Może to tylko dzieciak, który chce się zabawić albo się nudzi.
Albo profesjonalnym mordercą wyglądającym na dwudziestkę.
Przez moją twarz przemknął cień uśmiechu. Zawsze byłam romantyczką, ale myśli o psycholu we mnie zakochanym są niepokojące. Może nawet więcej - są chore.
Zabrzmiał dzwonek, a ja zarzuciłam torbę na ramię. Teraz nikt się nie uczył. Słońce przyjemnie grzało w plecy, a w powietrzu było mozna wyczuć radosną atmosferę wakacji. Cała presja i stres związany z nauką opadały i opuszczały, można było położyć się wieczorem bez tysiąca myśli w głowie i spać spokojnie.
Wyszłam na rozgrzaną ulicę i zmrużyłam oczy, zanim włożyłam na nos okulary przeciwsłoneczne. Zbiegłam ze schodów i skręciłam w prawo, tak jak zawsze wracając ze szkoły. W uszach dźwięczał mi głos Any, radzący, żebym się nie oglądała i szła spokojnie do domu. Tylko nogi robiły coś innego, i zamiast wolnym spacerkiem, prawie biegłam. Nie moja wina, jakoś samo tak wyszło.
Czekał na ostatniej przecznicy, którą przemierzałam w swojej codziennej trasie. Właściwie siedział przy stoliku jednej z licznych odziarni, które w upalne dni przyciągały klientów. Czułam, jak podąża za mną wzrokiem. Gdybym teraz na niego spojrzała, pewnie byłby utkwiony w ekranie komórki. Po prostu przeszłam jak najszybciej ulicę i jeszcze jedną, a potem odetchnęłam gdy zatrzasnęłam za sobą drzwi.
Ana zapukała w moje drzwi trzy godziny później. Ubrana w krotki top, jasne spodnie z wysokim stanem, z okularami słonecznymi i rozwianymi blond włosami wyglądała jak modelka. Wpuściłam ja to holu, a gdy drzwi się zamknęły, dopiero wtedy zdjęła okulary i wrzasnęła zrezygnowanym tonem:
-Zgubiłam go!
Odczułam satysfakcje, ze miałam racje, ale nie pokazałam tego, tylko westchnęłam, zapraszając ją do kuchni. Wyjęłam z lodówki niedawno zrobione koktajle i włożyłam w każdą szklankę rurkę. Ana pociągnęła łyk i zaczęła opowiadać.
-Szłam za nim jakieś dwie ulice, odkąd wstał od tego stolika. Jak tylko przeszłaś on wstał i sobie poszedł, więc śledziłam go z bezpiecznej odległości, a on po prostu zlał się z tłumem. Jakby nigdy go tam nie było.
Zamieszałam powoli rurką w swoim koktajlu i nie powiedziałam ani słowa.
-Jutro znowu spróbuje.
Tym razem podniosłam wzrok i spojrzałam na nią ze zrezygnowaną miną.
-Ana, to nie ma sensu.
-Czemu?
-Bo ci się nie uda. Po prostu go oleję. Za tydzień wyjeżdżamy nad morze na miesiąc, jak wrócimy może go już nie być.
Ana nadal nie miała przekonanej miny, jakby przełknęła cytrynę. Po chwili westchnęła i mruknęła:
-Czyli wracamy do planu A- stwierdziła, po czym zmieniła temat - Kiedy zdajesz na prawo jazdy?
Zadowolona, ze w końcu dała sobie spokój, podjęłam dyskusję, a chłód między nami zniknął.
Ile bym dała, żeby w te wakacje tylko prawo jazdy było moim zmartwieniem. Byłam taka pewna, ze wszystko będzie w swoim starym układzie, monotonii, której nienawidziłam, ale wolałam od nagłych zmian.
Czasami po prostu ludzie się mylą.




Następny rozdział za 12 komentarzy.
Zmotywuje Was do komentowania, i promise. Parę spraw organizacyjnych:
One - Musiałam dodać limit, poważnie. Chce, żeby ktoś to czytał, i know, pisze też dla siebie ale komentarze i wyświetlenia dają satysfakcje. Także spinać dupy i napisać to 'super' albo 'beznadziejne'.
Two: Nie wiem czy się śmiać czy płakać, dobiliście do 10 komentarzy, pomijając że zrobiła to jedna osoba, haha. To dla ciebie Wicia dodany x
Three - Założyłam konto na tt fanfiction : @winnyfanfiction Zawsze daje follow back, pytać nie musicie, i zacznę też tam spamować.
Four - Rozdziały nie będą dłuższe, więc się nie martwcie, nie będę zabierać dużo czasu.
Five: Tam tam tam taaaam! Zrobiłam mini promo, prosze, is here:



Aka moja obsesja na punkcie Teen Wolf, połączona z fandomami i gifami stworzyła takie cosik. Edytorki ze mnie nie będzie. 
Także, chyba tyle. Jestem padnięta, ale pewnie nie tylko ja, wracam do domu, piję kawę, twitter i zakuwam. I ta pustka, bo skończył się Teen Wolf i zabawiam się oglądając Cracki. 
Miłego dnia, Kocham Was etc...

Justysia xxx

12 komentarzy:

  1. wciąż trwam w niepokoju więc czekam na ten piąty rozdział, skoro ma się tam coś dziać... i pierwszą rozmowę ashiany, bo ship nie może być chyba bez niej kompletny, nie? w każdym razie, zarówno rozdział jak i promo są świetne, naprawdę! weny ci życzę, bo dużo ci się jej raczej przyda! @buterapng

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. JUSTYŚ TEN ROZDZIAŁ JEST GENIALNY I NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO :( TEN FF JEST MOIM NAŁOGIEM JAK PLL ALBO TLG. :( KOCHAM CIĘ JUSTYŚ I DZIĘKUJĘ ZA DEDYKA <3
    TWOJA WICIA ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. cudne opowiadanie :3
    czekam na następny rozdział <3
    loffki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Można zauważyć w tym rozdziale kilka literówek, jak np. zamiast do - to itp. Ogólnie masz bardzo ładny styl pisania. Wartka, ciekawa akcja zainteresuje niejednego czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  6. OMFG! *o*
    Kogo obchodzą literówki, Justynko, nie przejmuj się. ! ♥

    Zapraszam na bloga, a raczej fanfiction ,który jeszcze nie rozpoczął swojej działalności na blogspocie. Jeśli cokolwiek się pojawi (prolog,rozdział itp.) ,powiadomię cię na TT ♥
    http://dark-ariana-stiles-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. zakochałam się w tym ff ♥
    uch,że dopiero teraz go znalazłam :/
    czekam na kolejny rozdział :)

    weny Jolittko ;3

    OdpowiedzUsuń
  8. wspaniałe opowiadanie <3
    jestem twoją nową, wierną czytelniczką :)
    genialny szablon - Ariana :>

    pozdrawiam, Merry <333

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże dopiero dzisiaj znalazłam to fanfiction a już jestem w nim zakochana💖 I ogólnie to opowiadanie jest takie awgsjdkel nie wiem jak inaczej to powiedzieć haha. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału🌸 I mam prośbę, czy mogłabyś informować mnie na tt o nowysz rozdziałach? Z góry dziękuje:)
    @niallakadrug

    OdpowiedzUsuń
  10. BLOGGER MNIE NIE LUBI, NIE DODAJE MOICH KOMENTARZY ;-;

    Pisałam komentarz 13/14 września.
    Teraz wchodzę

    ABRAKADABRA

    Komentarza nie ma
    lol
    Dobra, przechodzę do rzeczy

    ______

    Rozdział jest cudowny, misiu, a promo jeszcze cudowniejsze ♥ Jedno z najlepszych fanfictions jakie czytałam, wspaniałe, genialne, niesamowite (beata wchodzi w google szukać innych słów), no i po prostu najcudowniejsze. Kiedyś ci chyba już mówiłam, że masz talent, prawda? Jak nie to właśnie mówię i pożyczam patelnię żeby walnąć się w głowę za swoje zaniedbanie. Mam nadzieję, że 12 komentarzy będzie jak najszybciej bo czekam na nowy rozdział, hyhy ♥
    ily słonko c;

    @luvmywelli

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeeeezu, cudne! Ale kiedy będą Chloe i Brad? No weeeeź, ja na nich czeeeeeekam!!
    Spieszę się, więc nie napiszę Ci nic więcej. Pseprasam :((

    Komach Cię!!!,
    Twoja Karolcia ;p xxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  12. Fantastyczny rozdzial ! Czekam na nastepny ❤💞
    ~boows

    OdpowiedzUsuń