12.10.2014

Rozdział 6

Z dedykacją dla moich księżniczek : Wiktorii i Klaudii ♥ Bądźcie silne x
Muzyka, kto chce sobie włączyć : KLIK
__________________________

Tłok w klubie był ogromny. Jednak Ana nie prowadziła mnie prosto na parkiet, tak jak to zazwyczaj robiła. Ciągle trzymając mnie za rękę, ciągnęła do wolnego stolika, uparcie idąc przed siebie. Ja natomiast starałam się uspokoić.
Miałam racje... Jezu, ja miałam racje. On mnie śledził, łaził za mną z jakiegoś powodu, a dzisiaj powiedział mi dlaczego. Czy on mnie chronić? Czy raczej grał w przeciwnej drużynie, próbując mnie nastraszyć i pozbawić resztek pewności siebie? Czy to on wybił okna w moim domu?
Ana pchnęła mnie na krzesło i sama usiadła obok. Oparłam łokcie na stoliku i schowałam twarz w dłoniach, głęboko oddychając. Blondynka spojrzała na mnie z troską.
-Co powiedział?
Westchnęłam głęboko.
-Że mam wrócić do domu i nie wychodzić.
Dziewczyna spojrzała na tańczący tłum ludzi, których znała. Miałam nadzieje, że wpadnie na jakiś pomysł, pocieszy mnie i powie, że nie ma się czym przejmować. Ale gdy otworzyła usta, poczułam gorzki zawód.
-Może faktycznie ma rację...
Spojrzałam na nią zdziwiona, nie mogąc uwierzyć w to, co przed chwila powiedziała.
-Przecież sama mnie namawiałaś, żebym poszła, a teraz mówisz, że to zły pomysł?!
-Tak, ale to było przed tym, jak się odezwał...
Ona była niemożliwa. Najpierw zarzuca mi, że siedzę w domu jak zakonnica. Teraz stwierdziła, że źle zrobiłam uciekając z domu na imprezę. Sugeruje, że mam wrócić do mieszkania, gdzie nikt na mnie nie czeka, tylko dlatego, że psychol, który za mną łazi tak powiedział.
-Nie wracam do domu.
-Ale Ari...
-Nie - przerwałam jej, wstając i poprawiając sukienkę - Przyszłam, żeby się bawić.
Wyciągnęłam do niej rękę. Spojrzała na nią z wątpliwością, nie całkiem pewna, co ma zrobić. Mogłaby zacząć mnie przekonywać, żebym wróciła. Albo zignorować zdarzenie i dać się ponieść muzyce.
Po chwili wahania, chwyciła moją dłoń i razem ruszyliśmy na parkiet by dołączyć do znajomych.
Oszukiwałam siebie, fakt. Udawałam, że się nie przejmuje, a w głębi duszy zżerało mnie przerażenie. Ale chciałam się bawić ze znajomymi, po raz ostatni jako licealistka. Poruszałam się w rytm muzyki, skacząc wśród spoconych ludzi. Czułam, jak po moich plecach spływa pot, jak inni ocierają się o mnie a ja o nich, na stanowczo za małym parkiecie. Po piętnastu minutach zeszłyśmy z Aną z parkietu i zamówiłyśmy drinka. Dawno nie piłam alkoholu. Nie przepadałam, ale teraz ten napój wydawał mi się wyjątkowy, rozlewając się ciepłem po moim ciele, dodając energii do zabawy i tańca.
Było cudownie. Po kilku drinkach zaczęłam czuć wpływ alkoholu. Nigdy nie upijałam się do urwania filmu i dzisiaj też nie zamierzała. W końcu zapomniałam o tajemniczym blondynie, o jego zielonobrązowych oczach i ostrzeżeniu. Bawiłam się jak zwyczajna nastolatka ciesząca się życiem i końcem roku szkolnego. Moja przyjaciółka tańczyła z kilkoma chłopcami, więc zostawiłam ją, gdy skończył się kawałek i zaczął następny.
Zeszłam z parkietu i usiadłam na wysokim krześle przy barze, zamawiając kolejnego drinka. Zaczęło robić się duszno, ale nikomu to zbytnio nie przeszkadzało. W kątach stały pary, obściskując się i nie zwracając uwagi na nikogo. Chwyciłam napój, który barman przede mną postawił i wypiłam łyk. Poczułam, jak alkohol rozlewa się po moim ciele. Teraz nie miałam pojęcia, czemu tak bardzo nie lubiłam pić.
Odłożyłam niedokończonego drinka i poszłam dalej tańczyć. Nie dbałam o nic, czułam się wolna i szczęśliwa. W tej paśmie porażek, zostanie na imprezie było moją najlepszą decyzją. Wiedziałam, że robię wbrew moim zasadom i podobało mi się to. Nie musiałam być tą grzeczną dziewczynką, której z czasem miałam dość. Tata myślał, że jestem w domu. I lepiej, żeby nigdy się nie dowiedział, że zrobiłam coś wbrew jego woli.
Po kilkunastu minutach wróciłam z Aną i dokończyłam swojego drinka. Moja przyjaciółka wypiła chyba więcej alkoholu niż ja. Widząc to, postanowiłam więcej już nie pić. Przynajmniej jedna z nas powinna być na tyle trzeźwa, by przejść przez ulicę i nie dać się potrącić przez samochód.
Wróciłyśmy na parkiet i znowu szalałyśmy, nie mając pojęcia, która jest godzina.
Powoli zaczęło mi się kręcić w głowie. Na nogach jak z waty dotarłam do stolika, przy którym z Aną rozmawiałyśmy kilka godzin temu. Brałam głębokie wdechy, mając nadzieje, że zaraz mi przejdzie. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. Poczułam się senna... Mój mózg zaczął szukać przyczyny takiego zachowania.
Drink. Zostawiłam drinka przy barze. Jaka ze mnie idiotka...
Próbowałam wstać, ale nic z tego nie wyszło. Z jękiem upadlam znowu na krzesło. Z wielkim wysiłkiem podniosłam głowę i zaczęłam łowić wzrokiem Anę, żeby dać jej znać, że coś nie gra. Jednak nigdzie jej nie było widać. A ja zaczynałam czuć się tak, jakbym miała za chwilę zasnąć...
Ktoś pomógł mi wstać. Chwyciłam ramię, które oplatało moją talię i z nieznajomą mi osobą zaczęłam przepychać się przez tłum. Teraz dałabym wszystko, żeby znaleźć się w domu. Wiedziałam, że nie powinnam iść z osobą, której nawet nie znałam, której twarz była zamazana, a ja nic nie mogłam zrobić, by ostry wzrok powrócił. Wiedziałam, że powinnam stawić opór. Próbowałam. Ale nie mogłam, moje ciało nie reagowało, umysł był spowity mgłą.
Poczułam jak zimne powietrze liże moją nagą i spoconą skórę. Nie byłam przed głównym wejściem do klubu. Osoba, która mnie tutaj przyprowadziła, puściła mnie. W odruchu podparłam się jedna ręką o ceglaną ścianę, by nie upaść. Chciałam krzyknąć, ale moje usta poruszały się i żaden dźwięk się z nich nie wydobył.
Ktoś chwycił mnie za ramię i przycisnął do muru. Moja głowa uderzyła z impetem w ścianę, a z ust wydobył się cichy jęk. Nie byłam wstanie zrobić nic. Ktoś dosypał mi jakiegoś świństwa do drinka, gdy odeszłam tańczyć. Teraz tylko przerażenie przebijało się przez działanie narkotyku. Człowiek pochylił się nad mną i szepnął zachrypniętym, męskim głosem do ucha:
-Trzeba było zostać w domu księżniczko...
Po moich policzkach potoczyły się łzy. W duchu powtarzałam jedno zdanie : Niech ktoś mi pomoże...
Mężczyzna zaśmiał się, a ja usłyszałam też drugi śmiech. Ile ich było? Co ze mną teraz zrobią, gdy byłam bezbronna i mniejsza niż zazwyczaj. Czułam, jak jego dłoń puszcza moje ramię i zaciska się na udzie...
Pewnie Ana nawet nie zauważyła, że zniknęłam... Zacisnęłam oczy i usta.
Jego dłonie oderwały się ode mnie, a ja nie mogąc ustać o własnych siłach, zjechałam po ścianie. Nie otwierałam oczu. Zamroczona, nie potrafiłam się nawet poruszyć. Usłyszałam hałas, potem jak ktoś przeklina. Nic mnie to nie obchodziło, chciałam być tylko bezpieczna w swoim domu.
Oddychałam wolno... Powoli traciłam kontakt z rzeczywistością, choć starałam się zachować przytomność. Przegrałam. Usłyszałam tylko, jak ktoś krzyczy:
-Cholera, Ashton!
Potem nie było nic.

***


Gdy otworzyłam oczy, oszołomiło mnie światło i musiałam znowu je zamknąć. Miałam sucho w ustach, mój język sprawiał wrażenie wielkiego, a głowę rozsadzał tępy ból. Leżąc w miękkiej pościeli, starałam sobie przypomnieć co wczoraj się wydarzyło. Pamiętałam klub, chłopaka, który kazał mi wracać, tańczących ludzi i alkohol... Reszta się zamazywała w mojej pamięci. Powoli otworzyłam oczy, starając się nie krzywić i nie poddać się pragnieniu, by znów zasnąć.
Znajdowałam się w swoim pokoju. Podniosłam się z miękkich poduszek, rozglądając półprzytomnie po pomieszczeniu. Wszystko wyglądało tak samo, jak wczorajszego pokoju. Kilka sukienek porozrzucanych po podłodze, moje kosmetyki walające się na biurku. Nie zgadzał się tylko jeden mały szczegół.
Na stoliku przy moim łóżku, stała szklanka wody i leżały dwie tabletki. Podejrzliwie na nie spojrzałam. W końcu rozpoznałam w nich tylko tabletki na ból głowy. Włożyłam je go ust i popiłam zimną wodą.
Potem spostrzegłam bukiet czerwonych róż i małą, złożoną karteczkę. Wzięłam ją do ręki i rozłożyłam. Ładnym, schludnym pismem było napisane jedno zdanie:

Mówiłem, żebyś tam nie szła...

Opadłam znowu na poduszki i przymknęłam oczy... Co się stało wczoraj w nocy? Pamiętam tylko strzępy... Jak czułam się otumaniona, czyjeś ręce, przekleństwa, hałas i... imię Ashton.
Ktoś krzyczał "Cholera, Ashton"
Ashton... Miał na imię Ashton...
Pomimo bólu głowy, wstałam i wsunęłam stopy w pantofle. Zachwiałam się, gdy podnosiłam się z łóżka. Miałam tylko dwa razy w życiu kaca i zdecydowanie ten był najgorszy. 
Byłam jeszcze ubrana we swoją wczorajszą sukienkę. Wzięłam szlafrok i powlokłam się do łazienki. Gdy spojrzałam w lustro, doznałam szoku.
Po moim perfekcyjnym makijażu zostały tylko ślady. Czarne obwódki wokół oczu i ślady na policzkach, jakbym płakała...
Płakałam wczoraj? 
Włosy były w kompletnym nieładzie. Wcześniej zebrane w wysokiego kucyka, wyczesane i błyszczące, teraz przypominały siano sterczące dookoła głowy. Westchnęłam i ściągnęłam z siebie ubranie. Weszłam do brodzika i odkręciłam kurek. Przyjemnie ciepła woda zaczęła spływać po moim ciele. Wkrótce łazienka wypełniła się parą i zapachem wanilii. Pod koniec długiego prysznica odkręciłam zimną wodę, żeby do końca się ocknąć.
Wytarłam się i włożyłam szlafrok. Poczłapałam do swojej sypialni.
Ku mojemu szczęściu, moja torebka też tam była. Wyciągnęłam z niej komórę i włączyłam ją. Usiadłam na skraju łóżka i wybrałam numer taty. Odebrał po trzecim sygnale.
-Przepraszam... - powiedziałam drżącym głosem. Wiedziałam, że był zły i starał się to ukryć.
-Nic nie szkodzi, że nie odbierałaś - powiedział, a ja zacisnęłam wargi - Chciałem tylko z tobą jeszcze raz porozmawiać jak wrócę. Na spokojnie. Dobrze?
-Dobrze. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Rozłączył się a ja westchnęłam z ulgi. Nie było aż tak źle. Nie miałam nawet czasu pomyśleć, bo telefon w mojej dłoni zawibrował. Spojrzałam na wyświetlacz i odebrałam połączenie.
-Gdzie ty się do cholery wczoraj podziałaś?! - krzyknęła w słuchawkę Ana z histerią w głosie.
-Wyszłam - odpowiedziałam spokojnie - Dobrze się bawiłaś, a ja chciałam iść już do domu.
-Więc mnie zostawiłaś? I na dodatek nie odbierałaś telefonu?!
-Spałam - odparłam szczerze - Dopiero co wstałam.
-Ariana, jest trzecia po południu. Na pewno nie uchlałaś się tak, żeby spać cały dzień.
-Skąd wiesz? Dobra, nieważne, muszę kończyć. 
Rozłączyłam się zanim zdążyła się pożegnać. Nie miałam ochoty na rozmowy. Chciałam pomyśleć.
Zeszłam do kuchni, by zrobić sobie coś do jedzenia.
Ashton... Ma na imię Ashton...


***
Zazwyczaj mam plan co napisać, ale teraz jakoś mi sie zapomniało.
Ok, pierwsza sprawa - jeśli przeczytałeś skomentuj, dobrze? Tak, jestem chytra i liczą sie dla mnie komentarze ops.
Jestem meeega zadowolona z tego rozdziału, cholernie mi sie podoba mam nadzieje że Wam też. Spodziewał sie ktoś takiej akcji? mam nadzieje, ze nie...
Jeśli zostawicie w komentarzu swój nick z twittera automatycznie bede Was o rozdziałach informować, oki doki?
No to chyba tyle :) Miłej niedzieli x


Justyna xx

9 komentarzy:

  1. OMFG *o* Ty mówisz ,że jesteś z niego zadowolona? #omg Ja nawet nie chcę wiedzieć co ci faceci chcieli z nią zrobić. Mam nadzieję ,że nie miałaś w planach napisać czegoś co sprawiłoby u mnie chęć wyrzucenia laptopa przez okno.
    OMG, dziękuję za dedykację chyba ,że nie chodziło o mnie. ♥ Miłe z twojej strony kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne/@ziamburgerx

    OdpowiedzUsuń
  3. Justyś, teraz będę chodziła do 22 i myślała nad tym co będzie dalej :( kocham Cię. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ok, moje komentarze są tak denne jak te życzenia wielkanocne, ale będę pisać bo zasługujesz x
    Dziękuję za dedykację, kocham cię ❤
    I muzyczka ha ha ha >>>>>>>>>>
    Wiesz że czekam na Brada, wtedy bardziej malowniczo będę się rozpisywać. I świetny rozdział, Ash aka wszystko wiedzący czarodziej oki, lmao
    I dzięki Bogu chociaż Ty dałaś spokojne zakończenie bo Def przy Scarred obiecała że jeszcze będzie na spokojnie a pierdzielnęła zakończenie takie że chciałam skakać z okna ugh
    No więc, dalej sobie pogadamy jakoś na TT, tęsknię 💕
    ~Klaudia xx

    OdpowiedzUsuń
  5. sdngfjdsndsjkfnsdiufhdsjkfndsjkfsdn
    Ash >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
    kocham twoje fanfiction, jest takie... cudowne, ahh ♥ rozdział jest genialny, pozostaje tylko czekać na kolejny c;
    dużo weny skarbie ♥

    @luvmywelli aka beacia

    OdpowiedzUsuń
  6. omg swietny rozdział alfkskfksk
    ashton omg 😍
    jak dobrze ze Ari znalazla sie u siebie w domu, akdkdkkd
    podoba mi sie strasznie 😍
    @fancygrandee

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju świetny xx ily

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział.
    @luvmymc

    OdpowiedzUsuń
  9. zajebisty rozdział <3
    jestem ciekawa kto był razem z Ashton'em ? :P
    czekam z niecierpliwością na następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń